Pewnie nie raz słyszeliście, że nie można osiągnąć sukcesu sprzedażowego bez dobrej strony internetowej

Mamy stronę, powiecie, tylko coś nam się zdaje, że nie ma to wpływu na sprzedaż. Ba, kosztowała nas górę pieniędzy i niekończące się godziny konsultacji z programistami, projektantami, copywriterami...

Spokojnie, często wystarczy wprowadzić na niej niewielkie zmiany, żeby znacznie zwiększyć sprzedaż. 

Skąd taka pewność? Przez lata miałam okazję sprawdzić setki systemów i aplikacji, które powstawały (i upadały) na moich oczach (tak, doskonale pamiętam te czasy, kiedy modemy robiły piiiipiiiipiiii i nikomu nawet nie śniło się o mediach społecznościowych). Wiem, które działają najlepiej, i na pewno przyniosą zysk w postaci zaoszczędzonego czasu i lepszej sprzedaży, wdrożyłam je też na kilku stronach, które pomagałam prowadzić.

No dobrze, powiecie, ale czy takie rozwiązania sprawdzą się u nas?

Zastanówcie się więc, ile dotyczących Waszej strony stwierdzeń jest prawdziwych:

  • Poprawność językowa? A kto na to patrzy w dzisiejszych czasach!
  • Fatalnie wygląda na urządzeniach przenośnych
  • Nie wiemy, ile osób ją odwiedza i co ich najbardziej interesuje
  • Nie potrafimy zatrzymać odwiedzających na dłużej i w mgnieniu oka znikają w czeluściach Internetu
  • Nie, nie zbieramy adresów e-mail, bo po co?
  • Właściwie to taka wydmuszka, najbardziej polegamy na stronie na Facebooku (promocji na Instagramie, itd. itp.)
  • Nie stosujemy zasad SEO. No niby jest coś takiego, ale to jakieś szachrajstwo i manipulacja. Poza tym, kto ma na to czas!
  • A tak w ogóle to po co nam ta strona, jedyna skuteczna reklama to w telewizji, radiu lub prasie!

Jeśli Waszej strony dotyczy chociaż jedno z powyższych stwierdzeń, oznacza to, że czas na nowe podejście!