Starość gracza nie radość

Okazuje się, że starość dopada każdego, nawet jeśli wydaje się, że dopiero co skończyło się podstawówkę. Tak, tak, my, gracze, też nie jesteśmy odporni na działanie zęba czasu. 

Krupik_blog_Lara_Croft.jpg

A po czym poznać, że gracz się starzeje? Ano na przykład po tym...

  1.  Nawet grając na konsoli, siedzi bardzo blisko telewizora (czyli właściwie traktuje go jak monitor), ponieważ ci podstępni twórcy gier używają coraz mniejszych fontów w opisach misji. 
  2.  Nie ukrywa się z graniem przed rodzicami, ale przed żoną/mężem i teściową.
  3. Nie ukrywa się z graniem przed rodzicami, ale przed swoimi (o rety? A kiedy to się właściwie stało?) dziećmi, żeby nie zabrały pada.
  4.  Patrząc na wyczyny Lary Croft w Tomb Riderze, nie myśli, ale ta laska ma fajne ciało (w przypadku mężczyzn) lub ale ta laska ma sztuczne ciało (w przypadku kobiet), ale... Ależ to babsko ma kondychę!
  5. Nie uczestniczy w żadnych grach typu party games, które wymagają wstania z kanapy.
  6. Przegrywa rozgrywki nie z kolegami, ale ze swoimi dziećmi, siostrzenicami, bratankami i innymi wymiataczami w wieku poniżej 3 lat.
  7. Wpada na przedziwny pomysł, żeby nazwać syna Commodore, a córkę Atari (zdrobniale Atarynka, prawda, że pięknie, tłumaczy współmałżonkowi). 
  8. Podczas gry zamiast coli pije zieloną herbatę.
  9. Nie może skończyć żadnej instancji w WoWie, bo pęcherz już nie ten (a może wszystkiemu winna ta zielona herbata...).
  10. Czasami woli obejrzeć na YouTube, jak inni grają, niż zagrać samemu.
  11. Jeśli chodzi o tzw. literaturę grową, czyta tylko teksty autorów "z dawnych lat" i to głównie felietony (i bardzo dobrze, wink, wink).

Tak jednak naprawdę gracz się starzeje, kiedy zaczyna uważać, że GRY SĄ TYLKO DLA DZIECI. Wtedy już nie ma ratunku (i nie pomogą żadne botoksy czy inne liftingi)!

Czego sobie i Wam szczerze nie życzę!  

Zdjęcie: Thomas Leuthard