Dlaczego nigdy nie będę postacią z Kingdom Hearts (i co ma do tego VR)

Kiedy ostatnio po raz setny próbowałam zmniejszyć obrożę jednego z moich psów, zrozumiałam, że nigdy, przenigdy nie spełni się moje marzenie: nie zostanę postacią z Final Fantasy czy Kingdom Hearts na zjeździe cospleyowym lub LARPie (ani na Halloween, gdybym kiedyś zdecydowała się na jego "obchodzenie")...

Niestety, nie da się z tym nic zrobić. Nie mam wyobraźni przestrzennej, za grosz nie mam (o czym boleśnie przekonali się moi znajomi, którzy grali ze mną w Quake czy Counter Strike). Uwierzcie, dało mi się to nieźle we znaki, kiedy studiując medycynę, musiałam nauczyć się anatomii, czyli wyobrazić sobie układ tych wszystkich mięśni, ścięgien, nerwów, naczyń krwionośnych. Niestety, nie było wtedy wirtualnych modeli ludzkiego ciała i wszystkiego trzeba się było uczyć z książek czy podczas zbyt krótkich wizyt w prosektorium. Teraz, panie dzieju, to są dopiero możliwości:

Ech… gdyby moje problemy z orientacją przestrzenną ograniczały się tylko do nauki anatomii. Niestety, gubię się też wszędzie, nawet na osiedlu, na którym mieszkam od ponad trzydziestu lat. Mam również problemy, żeby wyobrazić sobie, co trzeba pociągnąc, żeby skrócić pasek czy szeleczki moich psów, którą sprzączkę przesunąć, co poluzować, a co pocieśnić... Wstyd się przyznać, ale żebym nie wiem jak się starała, wychodzi z tego klops (no i dochodzi do tego stres, że jak to wszystko za dobrze dopasuję, to biedny psiak nie będzie mógł oddychać). Sprzączkowy klops.

A jak to się ma do moich marzeń o Final Fantasy i Kingdom Hearts? Ano tak, że Tetsuya Nomura, projektant wielu postaci ze świata Final Fantasy i główny twórca Kingdom Hearts, słynie z umiłowania do różnych sprzączek i pasków.

Wystarczy popatrzeć, jak wygląda Cloud Strife z Final Fantasy 7.

A teraz jeden z moich ulubionych bohaterów, Sora z Kingdom Hearts.

Sora

Zanim dopasowałabym te wszystkie sprzączki i paski, minęłyby wieki. Nie mówiąc już o tym, że potem musiałabym się z tego wszystkiego wysupłać (chyba że do końca życia chciałabym grać rolę Sory, chociaż wtedy rodzinne obiady byłyby jeszcze bardziej niezręczne niż teraz). Dlatego właśnie nie zostanę żadną z postaci Nomury.